skip to Main Content

O strzelankach, które są jak Android

Współczesne “strzelanki” są jak Android. Super system operacyjny pozwalający na wiele, tylko jednego dobrze nie potrafi – dzwonić. Ostatnio przeszedłem grę BioShock Infinite. Wciągający świat, wspaniała grafika, niszcząca mózg końcówka. Tylko zabrakło dobrego systemu do strzelania.

Dodam jeszcze, że w chwili pisania tekstu nie przeszedłem jeszcze BioShock 1 i 2.

Nieskończony BioShock mógłby być moją grą roku lub nawet dekady, a poległ na rzeczy najbardziej podstawowej – gameplay.

Moim zdaniem nowy BioShock poległ na:

  1. Możliwość noszenia dwóch sztuk broni jednocześnie. Jedni powiedzą, że to, dlatego aby było realistycznie, bo nikt nie będzie targał jak Gordon Freeman 8+ sztuk broni w tym wyrzutnię rakiet. Drudzy powiedzą a ja do nich należę, jak chcesz realizmu to wyjdź na zewnątrz, a nie w gierki się bawisz.
  2. Brak szerokiego wachlarza broni kończy się nudną rozgrywką. Praktycznie przez całą grę wykorzystywałem tylko i wyłącznie pistolet maszynowy i karabin.
  3. Brak trybu Game+. Na miłość boską, jeżeli tworzy się grę pełną przedmiotów do zbierania, oglądania i niszczenia, to, dlaczego nie ułatwić graczom życia i ukryć przedmiotu już zebrane, oglądnięte i zniszczone?

Problem „świetna gra, ale strzelanie jest nudne jak podróż polską koleją” dotyczy też innych produkcji. Najlepszym przykładem jest Spec Ops: The Line. Nie wiem czy jest coś gorszego od cover-shooterów, szczerze wole nadepnąć z cała siłą w klocek LEGO, a potem przywalić małym palcem w róg szafki, a na koniec zaciąć się papierem między palcami u nogi niż grać w cover-shootey. Ból jest podobny, ale w grach spędza się przy tym 8 godzin. 8 Godzin męki.

Mimo mojej niechęci do takich gier polecam Spec Ops: The Line. Gra opowiedziała lepiej o wojnie niż jakikolwiek dziennikarz w telewizji. Każdy, kto chce wypowiedzieć wojnę powinien, zagrać w tą grę i się zastanowić. Czy wojna coś zmienia? Czy wynika z niej coś dobrego?

Zastanawia mnie fakt, że gatunek gier, które na początku były bezmózgie i tworzone w stylu:
Zabij wszystko, co się rusza, a co się nie rusza to ściana. Nie strzelaj do ściany. Strzelaj do wszystkiego, co nie jest ścianą. Strzelaj!

Przerodził się w gatunek, w którym strzelanie do przeciwnika stanowi najgorszy element, a treści przekazywane obok, przy okazji stanowią największą wartość.

Myślę, że na dobrego shootera przyjdzie nam jeszcze poczekać.

In Half-Life 3 I trust!

Paweł Sołtysiak

Programista, domowy kucharz i "amator amerykańskiej polityki".
Zbieram informacje z całej sieci, po odrzuceniu chwastów i dodaniu swojej opinii publikuje na blogu.

Back To Top